Chata i stodoła, które ustawione są w swoim najbliższym sąsiedztwie, stanowią trzon zagrody olenderskiej. Zanim przejdziemy do opisu samych budynków, należy wyjaśnić skąd wzięła się nazwa "olendry". Pochodzi ona od formy osadnictwa, które swego czasu stało się bardzo powszechne na terenie Nizinny Nowotomyskiej, zwanej dalej niecką. Osadnictwo olenderskie spowodowały prześladowania ludności protestanckiej w Holandii po wojnie trzydziestoletniej (1618-1648). Chociaż, na naszych terenach dotyczyło ono ludności z Niemiec, Czech i Śląska, to zapoczątkowali je właśnie Holendrzy. Przyjęto pewne charakterystyczne dla tego osadnictwa podstawy prawne i dlatego utrwaliła się taka a nie inna nazwa.  Na terenie Niecki Nowotomyskiej pierwsi osadnicy pojawili się wraz z początkiem XVIII w. Do pierwszego rozbioru Polski (1772 r.) w szerokim pasie pomiędzy Pniewami a Wolsztynem można ich było spotkać w ponad pięćdziesięciu miejscowościach. Podmokłe obszary, często dotychczas niezamieszkane, dzięki wieloletnim przywilejom, bez problemów podporządkowali sobie tutejszą przyrodę i zajęli się uprawą roślin oraz hodowlą zwierząt.  Dotychczas udało nam się pozyskać i przenieść dwa obiekty: stodołę i chatę. Oba pochodzą z miejscowości Sękowo, położonej 3 km na zachód od Nowego Tomyśla. Aby uzupełnić zagrodę olenderską należy ustawić dodatkowo budynki inwentarskie, w skład, których wchodziłyby: chlew, obora, stajnia z wozownią oraz trempel. Obiekt ten był piętrowy i posiadał wysokie poddasze. Służył on do przechowywania chmielu, którego uprawa była bardzo rozpowszechniona w tych okolicach. Całości dopełni jeszcze studnia. | . | Chata pochodzi z roku 1770 (data na belce stropowej) i posiada wymiary 15,5 x 7,2 m. Tak spore rozmiary są typowe dla tego budownictwa. Charakterystyczna jest także izba w kształcie litery L. W centrum znajduje się komin sztagowy a u jego nasady odtworzymy tzw. czarną kuchnię. Obecnie jesteśmy w trakcie pozyskiwania środków na zakończenie prac wewnątrz chaty. Problemem jest brak ikonografii i opisów wnętrz charakterystycznych właśnie dla tego osadnictwa.  Stodoły olenderskie były zdecydowanie większe od spotykanych powszechnie na naszym obszarze. Ta z roku 1816, posiada wymiary 19,8 x 7,9 m. Aktualnie prezentujemy w niej dwa warsztaty. Kołodziejski należący do lat czterdziestych do Jana Tomińskiego z Siedlca oraz bednarski, pracującego w tym rzemiośle ponad 60 lat, pana Stanisława Żurka z Wolsztyna. Przy obu rzemiosłach wykorzystywano zbliżone narzędzia i techniki. Więcej na ich temat można przeczytać z tablic umieszczonych na drzwiach wozowni.  W dalszej części stodoły znajdują się magle oraz maszyny i urządzenia wykorzystywane przez rolników do rozmaitych prac. |